SSG
  Login or Zarejestruj się
•  Twój Profil  •  Kontakt  •  Downloads  •   Galeria  •  Forum  •
Myśl chwili
Niejedna o tym nie pomyśli żona, że wędka to jest ta dymna zasłona.
Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Menu
· Strona główna
· Archiwum artykułów
· Działy
· FAQ
· Linki
· Poleć SSG
· Statystyki
· Szukaj
· Wyślij artykuł
· Wyślij zdjęcie
Ostatnio na forum
Ostatnie 20 wpisów

Zdrowych Wesołych Świąt
Dodany przez wind w Pobocze - 24.12.2015 o 21:55:25

CHŁOPAKI ŻYJECIE?
Dodany przez Jotes w Pobocze - 18.05.2015 o 13:29:22

Wesołych Świąt
Dodany przez splawik66 w Pobocze - 06.04.2015 o 17:42:17

Mormyszki - abc
Dodany przez Docio w Kącik podlodowy - 03.03.2015 o 12:12:17

Przelotki bałałajki, bałałajka - cewnik foleya
Dodany przez GaGacek w Kącik podlodowy - 02.03.2015 o 15:26:41

Pasek powiadomień
Dodany przez Docio w FAQ - 22.02.2015 o 08:46:08

feeder/picker
Dodany przez Docio w Sprzęt - 07.02.2015 o 10:48:31

Łowimy śledzie.
Dodany przez jjjan w Kącik spinningowy - 11.01.2015 o 22:00:59

Walka z nadwagą
Dodany przez zamki w Pobocze - 24.12.2014 o 00:08:15

PP2
Dodany przez Docio w Pobocze - 18.12.2014 o 16:57:49

Soczewka 2014
Dodany przez jjjan w Strefowe spotkania - 09.10.2014 o 12:49:49

Narew 2014
Dodany przez zamki w Strefowe spotkania - 19.09.2014 o 07:05:12

Program antywirusowy
Dodany przez Jarpo w Pobocze - 10.08.2014 o 22:51:20

Taaakaaa ryba
Dodany przez zamki w Kącik spinningowy - 22.06.2014 o 14:30:28

A może sezon 2013/2014?
Dodany przez Czez w Kącik podlodowy - 05.02.2014 o 19:51:31

Na luzie - part. 2 ;)
Dodany przez Jotes w Pobocze - 17.01.2014 o 09:52:56

Powitanie
Dodany przez Jotes w Pobocze - 12.01.2014 o 14:09:36

Wędki 3 częściowe 330 dł 2,75lbs
Dodany przez Docio w Sprzęt - 30.12.2013 o 21:22:44

Planowanie wycieczki 2014
Dodany przez Docio w Pobocze - 07.12.2013 o 23:52:47

Komp nawalił
Dodany przez the_animal w Pobocze - 02.12.2013 o 09:38:19


[ SSG ]

Docendo discimus
Ostatnie komentarze
Docio w ''Czas na Świętajno.'': Nie, ma na imię Stanisław.
Krzysiek37 w ''Czas na Świętajno.'': Dociu hm no tak zmieniłem numer telefonu, ale zaraz to nadrobię na pw, dawno...
Docio w ''Czas na Świętajno.'': Dzwoniłem do Ciebie ale ciągle poczta się odzywa. Połapać niespecjalnie poł...
Krzysiek37 w ''Czas na Świętajno.'': Bry :) Połapałeś coś nie coś Dociu, czy tylko zrobiłeś sobie rekonesans ? W...
quartz w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Już ja widzę kapcie. Niech no tylko Wisła zamarźnie to zaraz będziesz dziury...
splawik66 w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Siema Quartzu, nie ma czasu na pisanie - ryby, ryby, ryby, ryby. Poczekaj do...
quartz w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Ano godny. Ale czy zaraz przeciwnik? Coś się Paweł opierdzielasz ;), nikt n...
splawik66 w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Zgadzam się - "Godny przeciwnik. Szacun." :)
akabar w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Gratki i pozdrawiam.
Docio w ''Moja majówka i moja największa ryba.'': Nic tylko gratulacje dla kunsztu i życzenia dalszego szczęścia. W końcu sprz...
Wędrówki z wypuszczanką.
SzkółkaKoza 11 napisał

Istotą tej metody jest ciągły ruch. Ruch w wodzie, wędrówka wzdłuż brzegów rzeczek, rzek, kanałów, słowem mobiles in mobili. Nawet kołowrotek jest w ciągłym ruchu – pozwala prądowi nieść żyłkę, kręcąc się i delikatnie ją przytrzymując. Tak na moment, by poderwać znad dna robaczka czy inny rybi smakołyk zawieszony na niewielkim haczyku.



Gdy przeczytałem po raz pierwszy o tej metodzie – z jakichś strzępków informacji wynikało, że potrzebny jest do niej specjalny kołowrotek, z ruchomą szpulą, obracającą się z bardzo małym oporem. Nie miałem nic podobnego w swoich wędkarskich szpargałach, temat odszedł w zapomnienie na kilka lat. Przełomem okazała się lektura jednej z publikacji Jacka Jóźwiaka- „Płoć” z serii Biblioteczka Wiadomości Wędkarskich”. W tym czasie intensywnie łowiłem metodą quivertip, nauczyłem się operowania delikatnym sprzętem, cienkimi żyłkami. Wydawało mi jednak, że nie lubię długich zasiadek w jednym miejscu w oczekiwaniu na branie. W książeczce Jóźwiaka znalazł się niewielki rozdzialik poświęcony łowieniu płoci w rzece za pomocą „wypuszczanki”. To było coś.

W okolicach mego rodzinnego domu nie ma przyzwoitych, rybnych rzek. Do Brdy mam ponad 40 km, podobnie jak do Noteci. Dostępne są mi za to małe rzeczki – choćby jak Sępolenka, kończąca swój bieg w Zalewie Koronowskim. Z opowieści taty wynikało, że było w niej kiedyś sporo ryb z jaziami, kleniami i miętusami włącznie. Obecnie nie jest tak różowo, rzeka wypłyciła się, pozostały jedynie meandry z ukrytymi dołkami o głębokości do 1,5m. Rzeka ożywa wiosną, od kwietnia z okolicznych jezior wchodzą doń stada płoci. Właśnie w tym czasie przed pięcioma laty udało mi się złowić moją rekordową do dziś płoć – ważyła równe pół kilograma. Wzięła na kałabucha, spod kija. Myślałem wtedy – gdyby móc spławiać zestaw dalej, tak, by sięgnąć do najbliższego zakrętu rzeki bez zmiany stanowiska. Brzegi „mojej” rzeczki są zarośnięte i zabagnione – ciężko osiągnąć koryto rzeki brodząc nawet w woderach. Zresztą w kwietniu to średnia przyjemność.



powiększ
Mój "Szender".

Pierwsze podejście.
Rozpoczynając studia w Poznaniu „zapoznałem” się z miastem, odwiedzając chyba wszystkie sklepy wędkarskie. W jednym z nich –„Hobby”, który mieścił się wtedy na ulicy Głogowskiej i prowadził komis sprzętu, wypatrzyłem na półce kołowroteczek. Błyszczał polerowanym aluminium, do jego niewielkich rozmiarów szpuli przymocowany był dziwny mechanizm. Z rozmowy z panem Jurkiem wynikało, że jest to wytwór poznańskiego rzemiosła, wykonany po II wojnie przez niejakiego Szendla. Miał on wyrabiać ten model i nieco większy, spinningowy z lotniczego aluminium, pozyskanego ze śmigieł lotniczych pozostawionych w Poznaniu przez Niemców. Najważniejsze było to, że miał ów kołowroteczek płytką szpulkę ok. 6cm średnicy, no i kręcił się prawię minutę po wprawieniu go w ruch. Po za tym, ma on bezwstydnie prosty mechanizm obrotu szpuli, którą na czas rzutu ustawia się prostopadle do wędziska – dokładnie tak, jak w kręciołkach ze stałą szpulą. Gdy przeglądam obecnie oferty angielskich sklepów i widzę „rewolucyjny, niesamowity” kołowrotek Roya Waltona z mechanizmem obrotu szpuli w cenie 373?, to ogarnia mnie śmiech…



powiększ
W spoczynku.


powiększ
Gotowy do rzutu.

Pierwsze doświadczenia były obiecujące – wszystko działało jak w zegarku, żyłka 0,14 wysnuwana była bez żadnych oporów, rzuty nie sprawiały żadnych problemów. Założona na uchwyt wędki gumka – recepturka rozwiązała problem obracającej się szpuli podczas transportu wędziska w pokrowcu i podczas zmiany stanowisk. Na debiut wędkarski czekałem do wiosny roku następnego. Płotki i płocie dopisały, jak tylko wracałem na weekendy do domu – bywałem nas wodą. Niestety uwidoczniła się wtedy największa wada tego kręciołka. Po prostu zbyt wolno zwijał żyłkę. Przy tej średnicy szpuli łatwo sobie to obliczyć…. Gdy ryba się przemieszcza i trzeba łowić szybko, ma to kolosalne znaczenie. Pierwsze wnioski były następujące:
* Kij – jak najlżejszy, „cięty” i z dużą ilością przelotek. (praktycznie każda odlegościówka o cw. 2-15 gr). Nie musiałem wtedy zarzucać zestawu spod kija i wysnuwać sobie żyłkę przed rzutem. Duża liczba przelotek na kiju jest korzystna podczas wędrówek w krzaczorach.
* Kołowrotek – musi posiadać szpulę o średnicy minimum 10 cm, przydatna jest specjalna klatka z drutu chroniąca szpulę przed wiatrem- luźna żyłka spada całymi zwojami, tworząc całe gniazda…
* Żyłka – dostosowana do wielkości ryb, proszę pamiętać że hamujemy kciukiem dociskając szpulę no i niezbędna jest spora wprawa. W każdym razie powinna być bezbarwna, miękka i pływająca( można ją natłuścić choćby olejem jadalnym).
* Spławik – na niewielkiej rzece o wolnym uciągu najlepiej sprawdziło mi się gęsie pióro zamocowane wentylową gumką.
* Przypon utrudnia życie, powoduje dodatkowe splątania zestawu w czasie zarzucania.
* Obciążenie - śruciny jednakowej wielkości zaciśnięte jedna obok drugiej w odległości ok. 20 cm od haczyka.
* Haczyk – dostosowany do przynęty i ryb. Ja używam Gamakatsu serii LS – 1030 rozm. 10-8.
* Stanowiska ryby – w każdym głębszym dołku, za przeszkodą dającą osłonę przed nurtem. Oprócz tego cała długość przeciwległego brzegu jeśli jest dość głęboka.
* Jak? Po prostu położyć spławik na wodę, ew. wykonać rzut no i pozwolić nurtowi zabrać zestaw. Trzeba tylko pilnować żyłki, by nie wybrzuszyła się zanadto. Od czasu do czasu lekkie przytrzymanie szpulki kołowrotka napręży żyłkę i uniesie nieco haczyk z przynętą nad dno. Pływająca żyłka ułatwia zacięcie - nie trzeba wtedy pokonywać oporu napięcia powierzchniowego. To przyspiesza zacięcie. W czasie wietrznej pogody można zrezygnować z natłuszczania żyłki. Czasem dodaje się wręcz śrucinę za spławikiem, by nieco schować żyłkę. Zacięcia wtedy powinny być obszerniejsze.
* Nęcenie – brak. Łowiłem wiosną, szukałem skupisk ryb.
* Przynęta – larwa chruścika zwana u mnie kałabuchem. Im bardziej zielona tym lepiej, jest twardsza. Białe robaki przegrywały z chruścikami pod względem częstotliwości brań jak i wielkości łowionych ryb.
* Pora połowu – korzystniejsze są ranki, dobra jest pogoda pochmurna, ryba źle bierze w prześwietlonej słońcem płytkiej przecież wodzie.

Przydatne informacje.
* Warunkiem jest cisza i ostrożność na łowisku, kalosze służą jedynie do pokonywania mokrych, wiosennych brzegów. Jedynie zbieranie chruścików powoduje konieczność brodzenia;
* Nie rzucający się w oczy, stonowany strój powoduje pewnie lepsze samopoczucie wędkarza, ostrożności nigdy za wiele;
* Nie łowimy stojąc nad samą wodą – lepiej cofnąć się metr do tyłu i łowić pod samymi nogami będąc niewidocznym dla ryb;
* Jak najmniejsza ilość wędkarskich gratów, wystarczy kamizelka wędkarska, pomieści wszystko to co potrzeba;
* Zapasowe przypony i spławiki – jak wiadomo – „gdzie patyki tam wyniki” i rwie się sporo zestawów;
* Pudełko na przynęty przypinane do paska – szkoda czasu na schylanie się i grzebanie w nieśmiertelnym słoiku;
* Kałabuchy można przechować nawet przez kilka dni, ale bez wody, w osłoniętym pojemniku na dole lodówki.. Oczywiście nie można ich wtedy wyciągać z domków;
* Mimo wszystko podbierak – głupio stracić dużą rybę gdy jest w zasięgu ręki;
* Nie polecam siatki na ryby, ryby chlapią, robią dużo zamieszania. Na małej rzeczce często zmieniamy stanowisko i jest to dodatkowe utrudnienie. Jeśli ktoś zabiera złowione ryby – lepiej je uśmiercić i wrzucić do szczelnej torby na ramieniu.
Jeśli traktujemy nasze hobby sportowo – nie ma problemu co robić ze złowioną rybą…
Okazów nie udało mi się złowić, niemniej pierwsze kroki zostały poczynione.



powiększ

Drugie podejście
W ciągu następnych lat odłożyłem wypuszczankę na półkę, mimo wszystko zniechęciłem się powolnością zwijania żyłki na moim kołowrotku, od czasu do czasu zerkałem na angielskie strony internetowe, funt trzymał się mocno i ceny centerpinów zwalały z nóg. Brak czasu i krótkie urlopy w banku nie pozwalały się wyżyć wędkarsko. W międzyczasie w prasie ukazało się kilka artykułów prasowych o tej tematyce.
Nadzieja przyszła wraz z umocnieniem złotówki, wyrobieniem Visy no i otwarciem magicznych wrót ebay.pl Przegrałem kilka aukcji, w końcu udało mi się wyszperać kilka modeli upragnionych centerpinów J W Young. Cena ich spadła do akceptowanego poziomu po uwzględnieniu kosztów przesyłki. Wybrałem model John Wilson Heritage Centerpin, głównie ze względu na zdejmowaną osłonę na całym obwodzie szpuli no i piękny, zielony kolor. Ma on szpulę o średnicy 11cm i waży 290 gramów. Miękka grzechotka przydatna jest podczas zmiany stanowiska – nie muszę już zakładać recepturki na rękojeść wędziska i korbki. Kołowrotek to angielska, ręczna robota, dostarczany jest w futerale z cordurry i kartonowym pudełku.
Przesyłka dotarła po pięciu dniach, wszystko poszło ok. Równocześnie zamówiłem wędzisko dedykowane do tej metody. Sporo czytałem o wędziskach typu Avon, ich ogólną cechą jest miękka akcja oraz możliwość łowienia z wymienną szczytówką metodą quiver. Kije do połowu płoci, jelcy, kleni czy lipieni ( w Anglii oczywiście) są dostosowane do żyłek o wytrzymałości do ok. 4 kg. Zamówiłem sprawdzoną wędkę Masterline John Wilson Avon Quiver Travel AQ11OT. Żeby zaoszczędzić na kosztach przesyłki zamówiłem w tym samym sklepie komplet spławików wykonanych z przezroczystego tworzywa o różnych gramaturach, opakowanie miękkich śrucin Dinsmores i solidne podpórki do wariantu feederowego wędeczki. Całości dopełniła proca Middy z koszyczkiem do strzelania luźną zanętą. Kij to typowy travel, pocięty na pięć części, wymarzona wędka do wożenia pod siedzeniem samochodu. W skład zestawu wchodzą cztery szczytówki – węglowa do połowów spławikowych i trzy szklane o różnej krzywej ugięcia. Rękojeść w korku, uchwyt do kołowrotka zakręcany od góry. Jest to wariant wędki do kołowrotków niskoprofilowych, czyli właśnie centerpinów. Przelotki dość słabej jakości, są blisko blanku, nie miałem jeszcze okazji łowić w czasie deszczu – klejenie się żyłki do kija bywa przecież bardzo denerwujące. Całości dopełnia solidny, rurowy futerał. Jest on nieco za ciężki do całodziennego noszenia. Jestem w trakcie szycia takiego pokrowca „na miarę”. O ile kołowrotek mam angielski, to mała naklejka na dolniku informuje o kraju pochodzenia kija – czyżby wypuszczanka kwitła nad Żółtą Rzeką?
Jestem leworęczny i musiałem nawinąć żyłkę (0,12mm) w druga stronę, kołowrotek ma zwykłe łożyska kulkowe, pracują w obu kierunkach. Co ciekawe istnieje możliwość regulacji oporu wysnuwania żyłki przez prąd – można łowić w ciągłym przytrzymaniu zestawu. Polega to na odpowiednim nakręceniu hamulczyka dociskowego osi kołowrotka, umieszczony jest on na jednej ze „szprych” kołowrotka.



powiększ

Oczywiście nie zadowoliłem się dostępną literaturą, długo szukałem odpowiedniego filmu dvd. Z pomocą przyszedł mi również John Wilson i jego Go Fishing Special. Film ten otworzył mi oczy na różne niuanse skutecznego wędkowania tą metodą – od sposobu zarzucania zestawu po prowadzenie go, zacięcie i hol ryby. Pokazuje on połów lipieni, jelcy, troci a nawet rzecznego karpia. Warunki wędkarskie angielskich łowisk trudno sprowadzić na rodzimy grunt jeśli chodzi o populację ryb, ale kto nie próbuje ten nie ma. A może któryś z kolegów ma film traktujący o połowie płoci „wypuszczanką”?

Doświadczenia pierwszych wypraw z profesjonalnym sprzętem:
* Kij zbyt mocny jak na ryby z małych rzeczek, teraz kupiłbym coś delikatniejszego no i już nie travel. Akcja kija o tylu złączach jest daleka od ideału;
* Podczas holu kij solidnie pracuje, szczytówka węglowa mogłaby być delikatniejsza, ciężko zerwać zestaw;
* Jeżeli zdarzy się konkretna ryba, wędka wystarczająco amortyzuje jej zrywy(łowiąc wariantem feederowym w jeziorze wyjąłem na nią 2kg zabłąkanego szczupaka );
* Rzuty na odległość przekraczającą długość kija są trudne! Pierwsza przelotka od kołowrotka musi być dość blisko – zahaczamy palcami żyłkę po obu stronach przelotki, wyciągamy odcinek żyłki na długość ramienia i wykonujemy miękki rzut spod siebie. Dla zaawansowanych( ja się do nich nie zaliczam) można poszukać na Youtube.com tych wszystkich Drop Castów, Walling Castów i innych technik rzutowych. To jest lepsze od każdego artykułu w wędkarskim czasopiśmie;
* Zestaw kij + kołowrotek jest dość ciężki. Kij przecież trzymamy cały czas w ręku. Stąd też uwaga z Pierwszego podejścia o jak najlżejszym wędzisku jest jak najbardziej aktualna;
* Trzeba co jakiś czas kontrolować żyłkę na szpuli – lubi się poluźnić zwłaszcza podczas połowu na lekkie zestawy;
* Zwijanie żyłki ze względów oczywistych szybsze, śmiało można machnąć korbką i kołowrotek szybciutko zwija żyłkę sam;
* Łowię głównie prostymi spławikami lub gęsim piórem, czasami używam przezroczystych spławików wyszperanych w Anglii na ebay.pl
* Nie kombinuję z rozkładem obciążenia, śruciny są nadal skupione niedaleko haczyka.



powiększ
Jak widać sekcje są naprawdę krótkie.

Zima 2009/2010
Zmieniłem wędkę na 2 częściowy Avon specialist 1,25lb, jest akuratny, miękki, mocny. Jedyny mankament to dość niskie przelotki. Czasem żyłka się klei na deszczu, zwłaszcza przy lżejszym spławiku. Jeszcze jesienią, w przerwach pomiędzy bezskutecznym uganianiem się za karpiami, doskonaliłem technikę rzutu. Osiągam satysfakcjonujące mnie na tę chwilę 12 metrów. Próbowałem Walling Casta, ale to wyższa szkoła jazdy. Ostatnie „wypuszczenia” zaliczyłem w listopadzie, żadnych rewelacji nie było, ryba zniknęła ze znanych mi miejsc w rzeczce. Zamarzyłem sobie powalczenie z bardziej wymagającym przeciwnikiem, zabrałem centerpina na wędkowanie z brzegu. Kilka przyzwoitych płotek, - siłowałem się z nimi oddając im żyłkę z czystej ciekawości pracy zestawu i czułości kciuka - hamulca. Poza tym masa kłopotów na brzegu, słowem utrudnianie życia na siłę.

Jako, że zacząłem pracować w szkole, dysponuję czasem, feriami, słowem marzeniem każdego wędkarza. Poszukiwania w Internecie zaowocowały ciekawymi znaleziskami w postaci angielskich stron wędkarskich, z rozbudowanym działem „Trotting” Metoda ta przeżywa renesans, w angielskich czy amerykańskich wodach pełnych wszelkiego rybiego bogactwa, jest bardzo skutecznym i emocjonującym narzędziem połowu wszelkich ryb, mnożą się producenci sprzętu i akcesoriów pomocnych w wędkowaniu. Rodzimy rynek nie interesuje się niszowymi dziedzinami wędkarstwa, trudno kupić odpowiednie spławiki, choćby najzwyklejsze sticki. Jeszcze kilka lat wstecz zdarzały się sklepy oferujące angielskie spławiki Middy, u nas po długim czasie posuchy pojawiły się, ale nie w tym rzecznym sorcie. . Jako, że mam pewne doświadczenia modelarsko – woblerowe, zadziałałem sam. Z wysuszonych łodyg pałek wodnych, odcinków drutu stalowego 0,8mm, lakieru do podłóg, wydłubałem serię spławiczków. Oprócz walorów wizualnych – są w naturalnych kolorach suchej pałki wodnej, mają dla mnie jeszcze kilka zalet. Są tanie, no i mojej roboty. Sprawdzę je podczas najbliższej wyprawy. Mają być ponoć bardziej stateczne w zawirowaniach nurtu, a to przydatna sprawa. Przydatnym narzędziem okazała się wkrętarka i papier ścierny różnych grubości- namiastki tokarki.

Posiłkując się lekturą angielskich stron, chcę zmienić żyłkę główną na cieńszą. Z używanej 0,16mm na 0.12mm. Do łowienia rybek dostępnych w moich rzeczkach to w zupełności wystarczy. Dokupię też paczkę mniejszych haczyków Gamakatsu, od lat polegam na ich ostrości, rzadko zawodzą. Na wiosenne wędrówki kupiłem już łatwo rozkładany podbierak z haczykiem do zawieszenia na plecach. Do zrobienia nadal pozostaje pokrowiec na wędki, pas na przynęty, i kupno małego, składanego stołeczka dla myśliwych. No i chyba trzeba będzie pomyśleć o kaloszach z pianki EVA, lekkich i ciepłych, w sam raz na marcową włóczęgę.
Sezon 2010 pod względem wypuszczanki nie był udany, jeździłem mało, przepadłem karpiarsko, dałem sobie pokój. Gdy chwycił lód, to zaczęły się okonie. Przejadły mi się dosłownie i w przenośni, jutro(05.03), o ile czas pozwoli pojadę nad rzeczkę. Może brzegi puściły na tyle, żeby dać porwać nurt spławikowi. Ponoć są już kałabuchy, te duże. Jakby co mam pinkę i czerwonego. Choć słońce zbyt mocne jak na płytką wodę, pójdę z wędką na dłuuugi spacer. W poszukiwaniu wiosny.

Koza 11

Wysłano dnia 06-03-2011 o godz. 08:00:00 przez Docio
 
Pokrewne linki
· Więcej o Szkółka
· Napisane przez Docio


Najczęściej czytany artykuł o Szkółka:
Waggler i kłopotliwy supełek.

Oceny artykułu
Wynik głosowania: 4.4
Głosów: 5


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły

Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

"Logowanie" | Logowanie/Założenie konta | 5 komentarze | _SEARCHDIS
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Wędrówki z wypuszczanką. (Wynik: 1)
przez wind dnia 06-03-2011 o godz. 13:55:46
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Artykuł bomba ;) daję "5". Bardzo przejrzyście i jasno przedstawiona sprawa. Może kiedyś razem się "wypuścimy"....



Re: Wędrówki z wypuszczanką. (Wynik: 1)
przez Zippo dnia 06-03-2011 o godz. 15:30:08
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.garnek.pl/zippo/a
cyt.:"Rzuty na odległość przekraczającą długość kija są trudne! Pierwsza przelotka od kołowrotka musi być dość blisko – zahaczamy palcami żyłkę po obu stronach przelotki, wyciągamy odcinek żyłki na długość ramienia i wykonujemy miękki rzut spod siebie." ....... Z czasów, kiedy używałem takiego kołowrotka do spinningu, wypracowałem sobie podobny sposób wyrzucania przynęty, choć trochę zmodyfikowany. Otóż zbierałem żyłkę z pomiędzy pięciu przelotek na cztery palce lewej ręki (na każdy palec przypadał odcinek żyłki pomiędzy dwiema przelotkami), miałem wtedy osiem długich odcinków żyłki które trzeba było jednocześnie zwolnić w odpowiednim momencie rzutu, dawało to dość zadowalającą odległość jak na rzeczkę w której w tamtym czasie łowiłem. Potem stałem się posiadaczem kołowrotka o szpuli ruchomej, z systemem obracanej szpuli, identycznej jak w Twoim "Szenderku", i już nie potrzebowałem metody "babiego lata" jak to sobie nazwałem :).


Strefa Spławikowo Gruntowa  Copyright: Docio 2001-2015
Redakcyjna poczta Redakcja

Wszystkie teksty i zdjęcia opublikowane w portalu są utworami w rozumieniu prawa autorskiego i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie, powielanie, "crosslinking" i jakiekolwiek inne formy wykorzystywania cudzej własności intelektualnej i twórczej bez zgody właścicieli praw autorskich są zabronione.
Wszelkie znaki towarowe są własnością ich prawowitych właścicieli, zaś ich użycie dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zgody.


PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.07 sekund
:: fisubsilver shadow phpbb2 style by Daz :: PHP-Nuke theme by coldblooded (www.nukemods.com) ::